Rajd w Beskid Żywiecki – relacja

Rajd w Beskid Żywiecki – relacja

Dzień 1

Dzień 1 zaczął się od przejazdu na trasie: Tomaszów – Rajcza Nickulina. Kierownik wyprawy, p. Piotr Dębicki przypomniał program Rajdu i poinstruował uczestników o obowiązujących  zasadach BHP podczas wyprawy. Po 2 godzinkach pierwsza przerwa na kawę. Pogoda zaczęła się poprawiać. Na miejsce przybyliśmy o 11.30. Krótki „wypaking” i wyruszyliśmy na szlak.

W planie przejście piesze: Rajcza Nickulina – Hala Lipowska i z powrotem. Podchodziliśmy szlakiem, na którym odbywała się wycinka drzew. Pod nogami momentami, nie dość, że kamienie, to jeszcze kłody i gałęzie.  Pierwsze ważniejsze „wzniesienie” zdobyte podczas tegorocznego rajdu to Hala Redykalna. Ciekawa nazwa, choć to właściwie polana w Beskidzie Żywieckim, położona na południowo-zachodnim grzbiecie Redykalnego Wierchu (1146 m). Kiedyś pastwisko, stąd tradycyjna nazwa „hali”, nie ma jednak nic wspólnego z halą jako piętrem roślinnym w górach. Drugi człon nazwy pochodzi od słowa redyk oznaczającego wiosenne wyjście owiec na halę lub jesienny powrót z hali. A jakie ładne widoki…

Po 3 godzinach 21 minutach spalonych 1346 kcal i pokonaniu 9.07 km dotarliśmy do schroniska PTTK na Hali Lipowskiej. Hala Lipowska to rozległa polana na południowo-wschodnim stoku Lipowskiego Wierchu (1324 m), na obszarze Żywieckiego Parku Krajobrazowego. W przeszłości była intensywnie użytkowana pastersko, stąd tradycyjna nazwa „hali”, nie mająca jednak nic wspólnego z halą jako piętrem roślinnym w górach. Drugi człon nazwy pochodzi od lip, które dawniej zapewne tutaj rosły. Po kilkunastominutowym odpoczynku ruszyliśmy w drogę powrotną.

Dotarliśmy do bazy noclegowej w Rycerce – Kolonia po pokonaniu 18 km w czasie 6 godzin ze średnim tempem 19 min/km i spaleniu 2390 kcal. Nasz kochany pan kierownik powiedział, że dzisiejsza wycieczka to „małe przetarcie przed jutrzejszym”… Najpierw postanowiliśmy zjeść stygnącą obiadokolację z powodu naszego spóźnienia (żeby nie było), a potem się wypakować. Zmęczeni, poszliśmy szybko spać.

Dzień 2

Po przebudzeniu o godzinie 6.00 rano następnego dnia czuć było nieuchronnie nadchodzącą zimę, termometr wskazał -1 st. C. Prognoza z rana brzmiała dość optymistycznie –  około 15 st.  w środku dnia w naszym rejonie.  W drugim dniu w zaplanowane było przejście piesze: Rycerka – Wielka Racza – Rycerzowa – Przegibek – Bendoszka Wielka – Rycerka. Przed wymarszem kierownik przypomniał ja się ubrać i jak się zachowywać na szlaku. Na wyprawę konieczne było założenie rękawiczek, czapek i większej ilości warstw na sobie. Zimno jak diabli, ale słonecznie. BHP to podstawa, tym bardziej, że czekała nas dłuższa trasa niż poprzedniego dnia.

Pogoda zaczęła się szybko poprawiać i po kilku pierwszych podejściach zrobiło się bardzo ciepło, wręcz wiosennie. Po drodze zbieraliśmy jeżyny i „polowaliśmy” na grzyby. Po 2 godzinach, 20 minutach i 6.75 km w nogach dotarliśmy do Schroniska Górskiego na Wielkiej Raczy. Pogoda nas rozleniwiła, było ciepło i słonecznie.  Po półgodzinnym odpoczynku ruszyliśmy dalej w kierunku Przełęczy Przegibek. Po pokonaniu około 10 km dotarliśmy do schroniska. Herbata, frytki, kanapki i półgodzinny odpoczynek na słonecznej łące dodały nam sił by wejść na Wielką Bendoszkę (1124 m), żeby zobaczyć z bliska Krzyż Milenijny. Pamiątkowe zdjęcie i ruszyliśmy w stronę naszej bazy noclegowej stromym i kamienistym zejściem. Tego dnia pokonaliśmy 21 km i 210 m w 8 godzin i 21 minut w średnim tempie 23 min/km i spalając 3336 kcal według GPS.

Dzień 2 zakończyliśmy tradycyjnym ogniskiem z kiełbaskami.

Dzień 3

Pobudka o 6.30. W planie: bunkier, browar, Żywiec. Śniadanie było wyśmienite i energetyczne. Kierownik rozwija się kulinarnie. Wczoraj na „śniadancho” były paróweczki a na dzisiaj ugotował jajeczka 😉 . Z samego rana zwiedziliśmy Pomnik Walki i Męczeństwa Żołnierza Polskiego w Węgierskiej Górce czyli schron bojowy pod nazwą „Wędrowiec”, który odegrał znaczącą rolę w obronie naszych granic w dniach 1- 3 września 1939. Potem pojechaliśmy do Żywca. Najpierw zwiedziliśmy Kościół Konkatedra NMP z XV w., potem rynek z Ratuszem, park z Zamkiem i pojechaliśmy do… BROWARU ! TAK TAK. Zwiedzaliśmy Arcyksiążęcy Browar w Żywcu, który istnieje od 1856. Dla uczestników wycieczki przewidziano poczęstunek w postaci… soczków. Po zwiedzeniu Browaru udaliśmy się w drogę powrotną do Tomaszowa z jednym postojem w „fastfódzie”. W Tomaszowie zameldowaliśmy się wg planu.

Zapraszamy na kolejny Rajd. Pełna relacja z Rajdu TUTAJ. Więcej zdjęć TUTAJ.

 

Podobne